— No, to chodźmy.
Ale serce w Rożenku mięknie.
— Czemu jesteś taka niewdzięczna?
Wyciąga do mnie brudną, wstrętną łapę, drgam z obrzydzenia.
— No, będziemy pić!
Czasem tak nagle wpadają człowiekowi pomysły do głowy, że i teraz jeszcze jestem swoją myślą olśniona. Pomyślałam: „czy z takiej okropnej sytuacji może być jakieś wyjście?”
— Dobrze, pijmy.
Staję się rozmowna i wesoła. Zaprawiam wódkę karmelem, naprędce przyrządzonym. Zagryzam usta, aby nie krzyczeć i śmieję się strasznym, sztucznym głosem. Rożenek jest mną olśniony.
— No, tak to lubię, jesteś fajna dziewczynka — sepleni. — Będziesz grzeczna?
— Będę — przyrzekam.