— To moje panieńskie dowody. Pan rozumie, że trudno mi teraz legitymować się nazwiskiem męża.
Dokument po długiej jak wieczność chwili wraca do mych rąk, więc kończymy rozmowę.
— Naturalnie, pieniądze — mówię — będą złożone u pana Sienkiewicza.
Tłumacz przez chwilę cicho rozmawia z drugim, a potem oświadcza mi, że w najbliższym czasie postarają się o przepustkę na Majdanek, tam sprawdzą jeszcze raz dane w kartotece.
— Pani rozumie — mówi — stan na Majdanku jest płynny.
— Rozumiem, proszę pana.
— A potem damy pani znać przez pana Sienkiewicza, nie wcześniej jednak, jak za tydzień.
— A jeżeli będzie za późno?
Niemiec rozkłada ręce.
— Nic nie poradzę, muszę jechać w tym tygodniu na kilka dni, ja też przecież jestem w tej sprawie zainteresowany.