Ale okazuje się, że Jurek czeka na mój telefon. Słyszę przez mury, ulice, domy jego kochany głos.
— Jak to dobrze, że dzwonisz.
— Jaka jest u was pogoda?
— Tak, bez zmian.
— A ty?
— Ja z Gertą.
— Jak się czujesz?
— Dobrze, jutro wyjdę za sprawunkami.
Koniec. „Moja kochana, maleńka”. Cicho. Już jego głosu nie słyszę. Chciałabym pochwycić te dźwięki, które poprzez przestrzeń w eterze objawiły mi, że rozłąka nasza jest niemożliwością, że głos jego jest jedyny na świecie, że jego miłości i czułości nic nie zastąpi.
Więc naszą placówkę zatrzymano i odesłano na Umschlag. Boże, jak łatwo mogłam być z nimi!