Policjant mimo woli wzdryga się. „Poczekaj, draniu, — myślę — i na ciebie przyjdzie kolej, pachołku niemiecki, sprzedawczyku!”
— Cóż wy mnie obchodzicie — cedzi przez zęby. — Co mnie obchodzi wasze życie. Zresztą, wyście w Rosji zabili moją rodzinę.
— My?
— No wy, wasi bracia w Rosji mordowali naszych.
— Dzień dobry! To piosenka wszystkich agenciaków, łapiących Żydów.
Tłumaczę mu, proszę go, perswaduję. Ala pomaga mi, jak umie.
— Jeżeli im się coś stanie — mówi Ala — to i ze mną koniec. Przecież ja ich przetrzymywałam.
— A po co to pani było?
Rozmowa przedłuża się. Chwilami wydaje się, że komisarz milknie i jest skłonny jakoś załatwić, chwilami znów myślę, że już wszystko przepadło.
— Jestem z kolegami, dostaliśmy rozkaz z posterunku, musimy ludzi dostarczyć.