Kędyś duszę fala drąży,

Zadumania cień.

Bo są boskie, ciche rany,

Jęk w bezmiary rozpętany,

Krew przemocna, która krąży,

By wstał nowy dzień.

W tę przestrzenną falę spływa,

W toń, co życiem migotliwa

Naszych rannych serc wołanie,

Boga twórczy wir.