Po przypływie, kędyś w niebie
Wraca ukojone w siebie,
Lecz na rozkaz Jego wstanie
Z jutrem święcić mir.
Zrzuć więc z rąk kajdany złote,
Choć rubinów ogniem płoną
I stalowe, twarde pęta...
Z życia sprawę zdaj.
Idź w otchłannych grót365 ciemnotę,
Spłyń w grobowców zimne łono...