— O, gdyby — rzekła — pory roku nie były jak wrogi384,

Przeszłość się chciała spleść z przyszłością i chwilą obecną...

Jesień się chciała zlać z wiosną i latem, i zimą,

W powagi słodkiej jaśń385, z młodością starość skojarzyć.

Wtedy, o miły mój małżonku, smutek by pierzchnął...

Tęsknoty wszystkich serc spełnione były jak cudem.

Słysząc słowa królowej, objął ją mąż jej — kochanek,

Rzekł potem: — Oto jest myśl, cudownym słowem ziszczona,

Wszystko, co drżało z dawna na ustach wielu cierpiących,

Pod myśli tchnieniem twych w jasne ubrało się słowa.