Prędko sprzężcie wozy podróżne, bo jadę w krainę,
Gdzie leże czterech pór roku — potem, gdzie życia okresy.
Dążą na słońce, chwytają naprzód Dzień, potem Noc. Biegą386 na północ po Zimę. Potem na południe po Lato. Ze wschodu przynoszą Wiosnę, z zachodu Jesień. Dążą do młodości, do starości, do przeszłości i przyszłości.
Oto co mogłem dać czytelnikowi. Są to wspomnienia własne, oderwane słowa i wskazówki zawarte w papierach po moim przyjacielu. Opracowanie tego olbrzymiego materiału stałoby się było pomnikiem wieczystym nowego rodzaju poezji. Wolałem raczej w dopisku tym być zwięzły, niźli narazić się na poczynienie własnych dodatków, zgoła niepotrzebnych.
Może wzruszy któregoś z czytelników fragmentaryczność tych słów i wierszy, jak mnie. Doprawdy, nie mógłbym z większym żalem spoglądać na ułomek zniszczonego obrazu Rafaela387 lub Corregia388.
[Ludwig Tieck]
Przypisy:
1. jedle — jodły (a. ogólnie: drzewa iglaste; choina). [przypis edytorski]
2. bogi — dziś popr.: bogowie. [przypis edytorski]
3. kędy (daw., gw.) — gdzie. [przypis edytorski]