— Droga Matyldo, dręczy mnie niesłychanie to, że nie mogę ci wszystkiego naraz powiedzieć, że nie mogę od razu oddać całego mego serca. Pierwszy to raz w życiu jestem tak otwarty. Nie mogę przed tobą zataić ani jednej myśli, ani jednego uczucia, musisz wiedzieć wszystko. Cała moja istota musi się spłynąć z twoją. Tylko bezgraniczne oddanie się może odpowiedzieć mej miłości. Na tym ona polega przecież. Jest to tajemnicze stopienie się naszych bytów w tym, co stanowi ich istotę.
— Henryku, tak nie kochało się dotąd pewnie dwoje ludzi.
— Tak, zaprawdę nie kochali się. Przecież nie było jeszcze dotąd Matyldy.
— I nie było Henryka.
— Przysięgnij mi jeszcze raz, żeś jest na wieczność całą moja. Miłość to wieczne powtarzanie.
— Tak Henryku, na pamięć mej drogiej matki przysięgam ci, że jestem twoją na wieczność!
— I ja przysięgam wiecznie należeć do ciebie Matyldo, niech mnie słucha miłość, niech słucha Bóg obecny tutaj pośród nas!
Uścisk długi i niezliczone pocałunki przypieczętowały związek wieczysty szczęśliwej pary.
Rozdział dziewiąty
Wieczór przybyło216 kilku gości, dziadek podniósł kielich za zdrowie młodej pary narzeczonych i przyrzekł wnet wyprawić wesele.