Ginnistan zamieniła postać z matką, z czego, jak się zdawało, ojciec bardzo był zadowolony. Z odjazdu obojga cieszył się nadzwyczajnie Pisarz, zwłaszcza że mu Ginnistan zostawiła swoją chustkę do nosa242, na której szczegółowo opisana była historia całej rodziny. Jedno go tylko złościło, to że Bajka zostaje w domu. Ze względu na swój spokój i zadowolenie rad by był bardzo, gdyby Bajka także pojechała i to na czas jak najdłuższy. Zofia pobłogosławiła odjeżdżających, którzy przed nią przyklękli i dała im naczynie z wodą zaczerpniętą z czary. Matka martwiła się bardzo odjazdem syna. Bajka miała też ochotę jechać i smuciła się, natomiast ojciec zbyt był zajęty poza domem, by miał brać w tym, co zaszło, żywszy udział.

Już noc była, gdy odjeżdżali, a księżyc świecił na niebie.

„Drogi Erosie — rzekła Ginnistan — musimy się spieszyć, by dostać się do mego ojca243. Nie widział mnie już dawno i stęsknił się bardzo. Szuka mnie po całej ziemi od wielu lat. Patrz, jaka jego twarz chuda i blada ze zmartwienia. Musisz zaświadczyć, żem jest Ginnistan, gdyż nie poznałby mnie w tej obcej postaci”.

Szła Miłość, kędy gwiazdek rój,

Ujrzał ją księżyc z chmur...

Wziął piękny, ku jej cześci strój

Królewski cieniów dwór.

Jej szatę świetlną z lekkiej mgły

Przewiała kwiatów woń...

I z Wyobraźnią obie szły