„Tkaj nam natychmiast — wołały do małej — lekkie suknie do tańca. Nie możemy się ruszać w tych sztywnych spódnicach i giniemy z gorąca. Ale musisz zwilżyć nić śliną pajęczą, bo inaczej się urwie, i tkając, wrobić w materię kwiaty, które rosły w ogniu, śpiesz się, gdyż inaczej zginiesz”.
„Dostarczę wam trzech tęgich much — rzekła Bajka do pająków-krzyżaków, które wesoło tkały swe siatki u stropu i po ścianach jaskini — ale musicie mi zaraz utkać trzy piękne, lekkie sukienki. Kwiatów, które wrobić trzeba, dostarczę wam w tej chwili”. Pobiegła ku drabinie i dostała się do Arktura.
„Monarcho — rzekła — źli tańczą, dobrzy spoczywają. Czy płomień już przybył?”.
„Już przybył — odparł król — noc przeminęła, lody topnieją. Małżonka moja ukazuje się w dali, nieprzyjaciółka moja zginęła. Wszystko poczyna żyć na nowo. Jeszcze na widownię świata wystąpić mi nie wolno, gdyż jedynym nie jestem królem. Proś o co chcesz”.
„Potrzeba mi — rzekła Bajka — kwiatów wyrastających z ognia. Wiem, masz zdolnego ogrodnika, co umie je hodować”.
„Cynku! — zawołał król — daj nam kwiatów!”.
Ogrodnik wystąpił z szeregu, przyniósł garnek z ogniem i posiał weń błyszczący pył. Niedługo wystrzeliły kwiaty. Bajka pozbierała je do fartuszka i powróciła do jaskini. Pająki przez ten czas pracowały pilnie, suknie były prawie gotowe, należało tylko wrobić w nie kwiaty. Bajka dokonała tego z wielką zręcznością i bardzo prędko. Nie oderwała jednak nitek, których końce tkwiły jeszcze w pająkach.
Zaniosła suknie utrudzonym tancerkom. Zastała je skąpane w pocie, leżące na ziemi, gdzie spoczywały po niezwykłym utrudzeniu. Bardzo zręcznie rozebrała trzy chude, piękne damy, klnące podczas tej operacji na Bajkę co wlazło279. Suknie leżały wybornie i były bardzo piękne. Bajka podczas ubierania wielbić nie przestawała wdzięków i zalet charakteru swych władczyń, a wiedźmy, słuchając pochlebstw i patrząc na piękne suknie, nie posiadały się z radości. Przyszły tymczasem do siebie i ożywione świeżą ochotą poczęły się wesoło kręcić i pląsać, obiecując Bajce obłudnie długie życie i znaczne wynagrodzenie. Bajka powróciła do izby, gdzie były pająki i powiedziała im:
„Wolno wam teraz zjeść muchy, które wpędziłam w wasze sieci”.
Pająki i tak się już niecierpliwiły, bo wiedźmy, tańcząc, szarpały bez ustanku za nitki łączące suknie z ich ciałem, dostawszy tedy pozwolenie, pobiegły i rzuciły się na trzy siostry. Chciały się one bronić nożycami, ale nożyc nie było. Bajka zabrała je cichaczem. Uległy więc pająkom, tym swym kolegom z zawodu. Pająki dawno nie miały podobnej uczty, wyssały z nich też wszystko, nawet szpiku w kościach nie zostawiając.