Huczą w ulicach szumney wspaniałości wrzaski,
Tam się iskrzą pochodnie, a tu grzmią kolaski:
Pewno w takich pozorach nie widać boleści,
W nich pewno szczera radość bez przerwy się mieści;
Czyż tak mniemasz w istocie?.... zwróć oko niestety,
Do tey biedney pod murem zdrętwiałey kobiety.
Ach! ona może niegdyś pośrzód wieyskich wygód,
Łzy roniła słuchaiąc niewinności przygód;
Jey skromne oko mogło bydź ozdobą chatki,
Jak Fiiołek pod cierniem ukrywa swe kwiatki.