Obok świeże ustronie które gay przycienia,
Gdzie niewinne miłostki miały swe schronienia.
Przebóg! iakże ich musiał dzień srogi zasmucić,
Gdy im przyszło oyczyste siedliska porzucić;
Gdy po tylu uciechach idąc na wygnanie,
Szli do swych chatek, spoyrzeć ostatni raz na nie;
Zegnać ie, czynić może życzenia daremne,
By za morzem znaleźli mieysca tak przyjemne!
Wzdrygaiąc się podróży strasznemi widoki,
Wracali płakać, ieszcze płacz cofał ich kroki.