We łzach całuie dzieci, z niemi się rozczula;

Jak droższy skarb w nieszczęściu, do serca przytula,

Obok mąż tkliwy, pragnie osłodzić iey klęski,

I w milczącey postawie wydaie żal męski.

Zbytki! wy coście w gniewie od nieba zesłane,

O iakże nieszczęśliwę sprawuiecie zmianę,

Jakże nas napawacie radością zwodniczą?

Chcąc nas zgubić, truciznę mieszacie z słodyczą!

Państwo, które wielkością nietrwałą zdobicie,

Pożyczanę potęgę kładzie w swym zaszczycie.