Miał tyle, a nie więcey iak w życiu potrzeba.

Nie płakał niewinności albo zdrowia straty,

Nie znał bogactw, dla tego prawdziwie bogaty.

Inne czasy: kupczący przemysł się rozszerza,

On to ogarnął rolę, wyzuł z niey pasterza;

Na tey łące gdzie przedtém niskie stały chatki,

Przepych pałace stawia, obfity w dostatki,

Więcey ma potrzeb, ieśli więcey się bogaci,

A głupstwo próżney dumie godny haracz płaci.

Te chwile w obfitości tak słodko przyiemne,