— Już dość! — coś do mnie gada,

mam myśli o kanapie.

— Odpocznij — kusi licho,

lecz „Precz!” mówię mu ja

i mknę, stękając cicho:

Raz, dwa!

Raz, dwa!

Raz, dwa!

Pierś boli nieprzyjemnie

(właściwie boli wszędzie)