Już to prawda, że nie masz gorszego wroga dla panów nad ich własne sługi: szelmowski naród!

NANNA

Święta prawda! Ale posłuchaj dalszego ciągu historii! Usiedliśmy do śniadania: ledwie mój zalotnik przełknął kilka kąsków, poczęłam go naglić, aby posłał pacholika po konia.

Po jakimś czasie wraca wysłaniec, ale sam, bez rumaka, zbliża się do swego pana i mówi; „Masztalerz odprawił mnie z niczym, prosząc waszą wielmożność o rozmówienie się jeszcze raz z koniuszym”.

Nim dokończył tych słów, dostał nieborak od swego pana w łeb półmiskiem!

ANTONIA

Nie rozumiem, dlaczego twój kochanek tak się rozsierdził na chłopaka?

NANNA

Widocznie wolałby dowiedzieć się nowinki gdzieś na uboczu, tak abym ja jej nie słyszała.

Tymczasem stało się inaczej!