„W takim razie — mówi dworak — zróbcie mi jedną małą usługę i powiedzcie onej panience, aby mnie wysłuchać chciała. Dostanie za to od ciebie taki piękny podarunek, że będzie cię zań przez całe życie błogosławiła!”
Gospodyni solennie obiecuje prośbę wypełnić i wreszcie natręta za drzwi wypycha!
Po paru chwilach zjawia się w naszej komnatce i rzecze: „To pewne, że pijacy najlepiej wiedzą, gdzie szukać dobrego wina, już wywęszyli waszą córkę i kryjówkę wytropili. Wyżli węch te nicponie mają! Właśnie był u mnie jeden taki amant we własnej osobie i błagał, abym mu dostęp do was ułatwiła”. — „Za nic na świecie, nigdy, przenigdy” — wykrzykuje moja matka.
Na to gospodyni, która miała język jaszczurczy, zaraz prosto z mostu odpowiada: „Rozumna niewiasta winna w lot chwytać każdą sposobność, którą Pan Bóg jej nadarza. Okazja z tyłu włosa nie ma, trudno ją ułapić! Ten, o kim mówię, to pan całą gębą. On was może od stóp do głów ozłocić. Namyślcie się, a dobrze”.
To powiedziawszy, opuściła pokój.
Nazajutrz, za obficie zastawionym stołem, znów poczęła nagabywać moją matkę, która czułą będąc na zyski, łatwo dała się namówić na to, czego od dawna pragnęła. Przyobiecała więc gospodyni, że wysłucha próśb zalotnika, spodziewającego się nie wiedzieć jakich rozkoszy skosztować w moich ramionach.
Za czym wezwano go i po tysiącznych westchnieniach, zaklęciach i przysięgach przyjęto sute odszkodowanie za moją cześć dziewiczą, a i mnie równocześnie przyobiecano złote góry.
ANTONIA
Dzielne kobieciny.