Tymczasem inni moi zalotnicy, zrozpaczeni, że mnie już w oknie nie widzą, rozpoczęli poszukiwania, trafili na ślad i niebawem całe ich chmary zaczęły krążyć koło mnie jak pszczoły nad kwiatem albo osy na dźwięk brzękadła.

Jednemu, który udawał, że z miłości usycha, sekretnym mrugnięciem dałam znak przychylności; reszty dokonała kuma-stręczycielka.

Gdy już na oścież otworzył swą sakiew — pokazałam plecy pierwszemu dobrodziejowi. Biedaczyna ten, nabrawszy pieniędzy na podarunki dla mnie, nie miał czym długów spłacić; podpadł pod klątwę, a wreszcie wedle zwyczajów rzymskich uległ wywołaniu137.

Ja zaś, będąc czystej krwi kurtyzaną, uszczupliwszy jego majątek, uszczuplałam i miłość swą ku niemu, coraz częściej znajdował drzwi zamknięte i miotając przekleństwa, odchodził z nastawioną włócznią niby ów duch z Dekameronu138.

Wymiótłszy do cna kieszeń drugiego, zabrałam się do trzeciego zalotnika, krótko mówiąc, szłam w ramiona każdego, kto przychodził cum quibus139, jak to mówił Gonella. Niedługo też wynajęłam okazały dom, zgodziłam dwie pokojowe, wiodąc żywot iście książęcy.

Nie myśl, iż przykładając się do nauk kurtyzańskiego kunsztu, byłam podobna do owych głupich żaków, co to przychodzą do Alma Mater140 waszeciami141, a opuszczają jej progi równie goli, jeno z mianem waćpanów. Niespełna w trzy miesiące, co mówię, w dwa, a nawet w jeden — nauczyłam się wszystkiego, co należy, aby komuś klina w łeb zabić, gości zyskać, sakiewki matołkom rozpruwać, za drzwi ich wyrzucać, udawać łzy wśród śmiechu i śmiech wśród łez, o czym zresztą na innym miejscu opowiem!

Ze dwadzieścia razy sprzedałam swoje dziewictwo niby ksiądz swoją pierwszą mszę, którą po kolei w dziesięciu miastach karteluszem142 przybitym na drzwiach kościoła ogłasza!

Opowiem ci jeno kilka psich figlów, które ludziskom wypłatałam, wszystkie one są mego własnego wynalazku; jeśli z ciebie nietęgi rachmistrz, to oblicz jeno mniej więcej, ile ich w sumie być mogło!

ANTONIA

Nietęgi ze mnie rachmistrz i liczyć nie lubię! Wierzę ci na słowo!