NANNA
Pośród wielu moich miłośników był taki jeden jurny cap, któremu wiele zawdzięczałam!
Ale kurtyzana, mająca na oku grosiwo, nie wie, co to wdzięczność, a co niewdzięczność; miłość jej jest niby ów czerw toczący drzewo — gnieździ się tam, gdzie więcej jest do stoczenia.
Dawaj, co masz, a potem: bywaj zdrów!
Temu obsrajmurkowi robiłam rozmaite częste niespodzianki, tym częstsze, im mniej mógł mi dawać, choć zawsze coś tam z kieszeni wyduszał. Bywał u mnie co piątek i co piątek, od wieczerzy począwszy, zaczynałam mu dokuczać.
ANTONIA
Ale dlaczego?
NANNA
Dlatego, aby nie mógł strawić swej wieczerzy!