Cóż za okrucieństwo!

NANNA

Najadłszy się do syta, odpoczywałam, zwlekając ze spaniem aż do późnej nocy; potem gdyśmy się już w łożu obok siebie ułożyli, takie mu robiłam psikusy, że dawał mi spokój, złorzeczył dniowi swego narodzenia i przysięgał, że nawet mnie palcem nie tknie!

Ale prędko żądza ogarniała go na nowo; nie mogąc się doczekać spodziewanych pieszczot, rozgrzany i od przytomności odchodzący, przysuwał się do mnie, ja zaś trwałam w ascetycznej powściągliwości. Poczynał mnie szarpać, wymyślał mi, a wreszcie oddawał mi wszystkie dusie143, jakie miał przy sobie, bylebym mu tylko pofolgowała!

ANTONIA

Prawdziwy był z ciebie tyran!

NANNA

W stosunku do cudzoziemców, którzy na krótko do Rzymu przyjeżdżali, pozwalałam sobie na zgoła grube bezeceństwa! Miałam zawsze pod ręką kilku wisielców, służących mi za straszaków (ci na sto uciech, jedną za darmo ode mnie dostawali).

Otóż cudzoziemcy nawiedzający Rzym najpierw oglądają wszelką starzyznę, a potem bierze ich oskoma144 na nowiznę, czyli na piękne damy, wobec których chcą grać rolę wielkich panów. Zwykle też trafiali do mnie, a kto trafił, ten już musiał u mnie swoje szatki zostawić!

ANTONIA