Śmiać mi się chce zawsze, gdy patrzę na ich suknie z fałszywego aksamitu!

ANTONIA

Ty przyzwyczajona jesteś do dzisiejszych sknerów; za moich czasów innych ludzi wśród dworzan widywałam! Mizeria sług pochodzi z szelmostwa ich panów. Ale mów dalej!

NANNA

Znałam jednego takiego fąfla, który wiedząc, kim jestem, chełpił się wśród swych towarzyszów: ”Będę ją posiadał i ani złamanego szeląga nie dam”.

Przyszedł kiedyś do mnie, wdzięcznie się krygował, mizdrzył, nadskakiwał, czułe słówka szeptał i wynosił mnie pod niebiosy. Gdy mi coś z rąk na podłogę upadło, rzucał się z okropnym rumorem na środek komnaty, podnosił, całował uroniony przedmiot i zwracał mi go z galanteryjnym dygiem.

Wreszcie rzekł, ściskając mnie za rączkę: „Czy zgodzicie się, signora, wyświadczyć mi pewną łaskę, za którą wdzięczen wam będę aż do samej śmierci!?”. — „Ależ naturalnie” — odpowiedziałam mu na to. — „A więc, przyjdźcie dziś wieczorem do mnie — mówi ten kurdupel — chcę, abyście uświetnili swą obecnością jedną z mych skromnych komnatek”.

Przyobiecałam mu, pod warunkiem że przyjdę dopiero po północy, gdyż umówiłam się wieczerzać z przyjacielem! Zgodził się jak najchętniej, uradowany będąc, że nawet za wieczerzę nie zapłaci!

Późnym wieczorem zapukałam do wrót i nie zwlekając, udaliśmy się do sypialni.

Nad ranem, gdy mój miłośnik, znużony rozprawą miłosną, chrapał na dobre, wzięłam mu koszulę, swoją w zamian zostawiając; poza tym już zawczasu upatrzyłam sobie kosztowniejsze sztuki wśród jego łańcuchów, pierścieni i agrafek.