ANTONIA

Jeśli choć trochę dbał o swoją godność, jakże ci to później mógł wybaczyć?

NANNA

Dwa dni gniewał się i boczył, potem, nie mogąc utrzymać na wodzy czupurnego kogutka, zjawiał się i prosił o słówko rozmowy.

„Ależ choćby tysiąc” — odrzekłam przychylnie.

Stanął przede mną zielony z gniewu i mówił: „Nigdy bym się po tobie tego nie spodziewał!”. Ja na to słodziutko: „Wierzaj memu słowu; ciebie jednego kocham, ubóstwiam i w sercu noszę. Gdybyś wiedział, jak ważne sprawy wywołały mnie wówczas z domu, nie przeklinałbyś mnie, ale błogosławił. Jeśli nie przy tobie, przy kimże będę się czuła bezpieczną i szczęśliwą?”.

Możesz sobie wyobrazić, jakie historyjki opowiadałam mu dla usprawiedliwienia się. Tak łgać ani palestrant169, ani sędzia nie potrafi!

Potem rzuciłam się w jego objęcia, owinęłam mu szyję ramionami i powoli, w miarę jak coraz staranniej swoją lilijkę w mym ogródku zasadzał, topniał jego gniew i serce mu miękło.

A gdy opuszczał me progi, śpiewał tak, jak mu kazałam.

ANTONIA