Albowiem nieszczęście chciało, że malarz, niedomyślający się obecności ukrytego w jego pobliżu pierwszego dworzanina, i dworzanin, nieświadomy bliskości malarza — obaj usłyszeli zuchwałe słowa i obaj równocześnie wyskoczyli ze swych kryjówek, aby śmiałka ukarać. Wątrobnik na ich widok rzucił się do ucieczki, dopadł drzwi i jednym susem był już na dole, zaś dwaj jego prześladowcy, zaślepieni gniewem — społem178 wskoczyli mu na kark. Teraz między ową śmiertelnie nienawidzącą się trójką, splątaną w jeden węzeł, wywiązała się zażarta bójka. Wrzask i tumult zwabił mnóstwo ciekawych. Nie można było walczących rozłączyć; kotłowali się jak psy koło suki. Hałas wzmagał się, tłum rósł.
Przypadek zdarzył, że akurat przejeżdżał tamtędy wielkorządca! Zatrzymał się, położył rękę na owej zmęczonej i okrwawionej trójcy i wojowników zamknął natychmiast w jednej celi; nie wyszli z niej, dopóki się nie pogodzili.
ANTONIA
A to dopiero piękna historia!
NANNA
Tak piękna, że opowiadałam ją wszystkim przejezdnym. Chciałam nawet zamówić u Żyda Gian-Maria poemat o tym zdarzeniu, ale wzięłam na wstrzymanie, bojąc się, by mnie o próżność nie pomawiano.
ANTONIA
Bóg ci tę skromność wynagrodzi!
NANNA
Oby! Ale jeśli ta historyjka wszystkich rozśmieszyła, to ta, którą ci teraz opowiem, musiała napełnić każdego zdumieniem. Aby sobie większego rozgłosu przysporzyć, postanowiłam zamurować się żywcem na cmentarzu.