Trudno pojąć, skąd się bierze w kobiecie tyle przemyślności i dowcipu?
NANNA
Kurtyzany to nie kobiety, tylko kurtyzany: oto dlaczego zdolne są wymyślić i zrobić to, co ja wymyśliłam i zrobiłam.
Ale zapomniałam o jednej jeszcze naszej pożytecznej cnocie, o zabiegliwości mrówczej, która każe zbierać zapasy latem, z myślą o ciężkiej i długiej zimie!
Antonio, kochana siostrzyczko, wiesz o tym dobrze, że w sercu gamratki tkwi zawsze jeden krwawiący cierń: strach przed kruchtą kościelną, strach przed nędzą żebractwa. A przecież wierzaj mi, na jedną Nannę, która potrafi sobie z niczego dostatki stworzyć, tysiąc przypada takich, które mrą w szpitalu na zawszonych barłogach!
Mistrz Andrea zwykł był mawiać, że kurtyzany i dworacy jednymi drogami chadzają, bowiem tak pośród kurtyzan, jak i pośród dworaków rzadko kto dochrapuje się czegoś i w nędzy nie grzęźnie.
Mówiłam ci o tym cierniu tkwiącym w sercu, a może raczej w mózgu niż w sercu.
Dokucza owa zdrada niemiłosiernie, zmuszając do myślenia o starości. A gdy myśl ta już dobrze w głowę zapadnie, wówczas idzie się do przytułku, wybiera się najładniejszą spośród sierot i podrzutków i wychowuje się ją jak własną córkę; przy tym wiek wybranej tak należy wymiarkować, aby rozkwitła i dojrzała wtedy, gdy ty już zwiędniesz na dobre!
Pozostaje sprawa imienia przybranej córuchny; otóż imię musi być piękne, niezwykłe i często zmieniane, a więc jednego dnia Julia, na drugi dzień niech będzie Laura, Lukrecja, Porcja, Kassandra, Wirginia, Pentesilea, Prudencja lub Kornelia.
Tak, to tak, moja Antonio! Na jedną córkę, która może się poszczycić własną rodzicielką, jak nie przymierzając moja Pippa, przypada tysiąc wziętych z przytułku.