Po ośmiu dniach zawołałam do siebie złotnika i rzekłam mu: „Postaraj się, aby ten młodzik dostał się za kratki. Poświadcz, iż chciał zemknąć z miasta cichaczem, a w razie potrzeby przysięgnij”.

Koniec końcem zamknięto ptaszka w klatce, a trzymano go w niej póty, póki nie zapłacił długu i kosztów swego utrzymania w loszku, co wyniosło drugie tyle. Już to dozorcy więzień zdzierają za swe poczęstunki nie gorzej od oberżystów!

ANTONIA

Miałam cię dotąd za przebiegłą, ale teraz widzę, że nawet najprzebieglejsi, najchytrzejsi Żydowinowie nie mogliby z tobą iść w paragon!

NANNA

Nadszedł karnawał; jest to czas zabójczy dla koni, dla szatek, no i dla kochanków!!

Wśród tłumu mych przyjaciół był jeden asan, posiadający znacznie więcej dobrej woli niż pieniędzy. Na nim zatrzymał się mój wybór; zabrałam się raźno do rzeczy i poczęłam go podskubywać zaraz po Bożym Narodzeniu, a więc w dobie201 pierwszych maskarad.

...Zrazu prawie nie widać masek, ale z dnia na dzień mnożą się coraz bardziej jak melony. Z początku pięć, sześć lub zaledwie dziesięć widzisz ich na straganie, później pełne kosze, całe góry, aż wreszcie jest ich tyle, że już i nikt kupować nie chce.

Zaledwie więc tu i ówdzie zaczęły się pojawiać maski, mój zapalczywy kochanek, widząc moją minkę dość wymowną, zaproponował: „A może byś chciała wystąpić na jakiejś maskaradzie?”. — „Alboż ja mogę — odrzekłam — nie ma o czym mówić, nie mogę nosa zza proga wysunąć; maska przystoi takiej, która ma się w co ubrać”.

Kochanek mój ujął się ambicją i rzekł stanowczym głosem: „Chcę, abyś wzięła udział w maskaradzie i nie ustępowała innym kroku w zabawie”.