*

Pamiętasz, gdy byłyśmy młodsze? Kłębiły się w nas myśli niewinne, niedoświadczone i niemające dla nas wtedy, poważnego wydźwięku. Całkiem mimowolnie zakotwiczyły się w naszej podświadomości tak głęboko, że oddziaływały na nasze następne dni życia aż do momentu, w którym zdałyśmy sobie z tego sprawę...

Gdy pewnej sylwestrowej nocy urządzałyśmy sobie na strychu nasze królestwo, dumne, że udało nam się pozyskać zgodę rodziców. Pamiętasz? Czułyśmy się godne swoich marzeń, stałyśmy się, na tę najważniejszą noc w roku, księżniczkami, bo właśnie tak chciałyśmy. To był nasz pierwszy wspólny sukces, po nim wszystko następne miało iść równie gładko. Chciałyśmy zawojować świat. Pewnie usłyszałyśmy to zdanie od dorosłych. Snułyśmy odważne plany — jak na tak młody wiek, zresztą może właśnie przez tak młody... Ja miałam być prezydentem. Ty marzyłaś o byciu światowej sławy piosenkarką. Popierałam cię. Mówiłam, że świat staje się magiczny, gdy śpiewasz. Wśród tańczących promieni płynących z latarek spod prześcieradeł rozbrzmiewały nasze śmiechy, kłębił się czas i wirowało nasze szczęście. Naiwnie myślałyśmy, że przyszłość będzie prosta i klarowna, i, że to dorośli wszystko sobie zanadto komplikują. Z optymizmem patrzyłyśmy w przyszłość. „Kto, jak kto, ale my nie damy sobie wejść na głowę!” Tak szybko od tego odeszłyśmy... Pewnie to też gdzieś usłyszałyśmy. Większą trwałość ma to, co rodzi się z nas samych. Jeśliby zniknęło, znaczyłoby to, że umiera jakaś nasza część.

A tu szybko okazało się, że życie, jak żadna inna bajka, może zmienić sens, a bohaterowie mogą się w niej pogubić prędzej, niżby przypuszczano.

pierwsze królestwo

*

— Nie zamierzam stresować się sytuacją tylko z pozoru, czy przepraszam, w teorii, straszną. To, co nowe, zawsze budzi niepokój, nawet i lęk. Ważne, by zwyciężyć strach, prawda? — Stanowczy ton Diany bardziej uspokoić miał ją samą, niż przekonać współlokatorkę. Przewracała się zdenerwowana na łóżku, wiedząc, że powinna już spać. Jutro rozpocznie nowy rok szkolny. Chciała wyglądać dobrze i z pełną świadomością odbierać to, co się będzie wokół niej działo.

— No jasne... Nie wiemy, co nas jutro czeka, ale myślę, że otwierają się przed nami nowe możliwości! Kraków to przecież „duże i ciekawe” miasto — zaćwierkała podekscytowana Julia.

— Cieszę się, Julka, że do wszystkiego podchodzisz tak optymistycznie. Ale duże i ciekawe może znaczyć tyle, co stwarzające problemy. Uważam, że przeprowadzka do Krakowa to z naszej strony bardzo odważna, ale i słuszna decyzja. Chciałabym zacząć ten nowy rozdział w moim życiu dobrze. Przed nami czysta kartka. Ileż już razy moje starania, dążenia nie przynosiły oczekiwanego rezultatu. Może za bardzo chcę… Za bardzo się spinam, blokuję! Chodzi o to, że boję się niepowodzenia — wyznała, smakując każde słowo. — Różne myśli krążą mi po głowie, męczą mnie już. I wiesz co? Położę się teraz spać z nadzieją, że podjęłyśmy właściwą decyzję. — Diana zakończyła elegancko.