— Trochę Epikura, trochę mnie samej...
— Ratujesz mnie, wiesz? — wyszeptała.
— Nie muszę, jesteś tak silną cwaniarą, że nikt i nic nie wejdzie Ci na głowę! — Roześmiały się.
— Tak, pamiętam.
Bardzo długo rozmawiały, o białej kartce także. W końcu Diana stwierdziła, że Julia powinna odpocząć, więc całując przyjaciółkę na pożegnanie, szepnęła. — Widzimy się jutro.
Ale Julia nie przytaknęła, tylko rzuciła niby luźną sugestię — Pamiętaj, jaka ze mnie cwaniara! Będę Cię widzieć każdego dnia, nawet, kiedy Ty mnie nie zauważysz. Będzie Ci raźniej i mnie także...
Diana zawróciła targana złym przeczuciem, uklęknęła przy łóżku i, patrząc w roziskrzone oczy Julii, wyszeptała z największą szczerością. — Najdroższa przyjaciółko, świadoma twoich przymiotów, postaram się ciebie naśladować.
Julia roześmiała się.
— Kocham Cię, wiesz?
— Wiem i Ty też o tym pamiętaj, jesteśmy połączone...