Dziewczynka pożerała tymczasem chciwie kawałek chleba i spoglądała uważnie kolejno na Kolombę i jej brata, starając się odgadnąć w ich oczach sens tego, co mówili.
— I cóż on wreszcie zrobił, ten bandyta? Za jaką zbrodnię zagrzebał się w chaszczach?
— Brandolaccio nie popełnił wcale zbrodni — wykrzyknęła Kolomba. — Zabił Giovan’ Opizzo, który zamordował jego ojca, gdy on sam był w wojsku.
Orso odwrócił głowę, wziął lampę i bez odpowiedzi przeszedł do swego pokoju. Wówczas Kolomba dała dziewczynce proch i zapasy i odprowadziła ją do bramy, powtarzając:
— Zwłaszcza powiedz wujowi, niech dobrze czuwa nad Orsem.
XI
Orso długo nie mógł usnąć; na drugi dzień obudził się późno, przynajmniej jak na Korsykanina. Ledwie się zerwał, pierwszym przedmiotem, jaki uderzył jego oczy, był dom nieprzyjaciół i archere, którymi go obwarowali. Zeszedł na dół i spytał o siostrę.
— Panienka jest w kuchni, leje kule — odparła służąca.
Tak więc nie mógł uczynić kroku, aby się nie natknąć na obraz wojny.
Zastał Kolombę siedzącą na zydelku120 wśród mnóstwa świeżo odlanych kul i tnącą strużki ołowiu.