Prefekt wzruszył ramionami.
— Udzieliłem panu — rzekł — objaśnień, które otrzymałem. Odchodzę i zostawiam pana refleksjom. Zaczekam, aż oświeci pana jego rozsądek i mam nadzieję, iż okaże się silniejszy niż... przypuszczenia pańskiej siostry...
Orso po kilku słowach, w których starał się usprawiedliwić Kolombę, powtórzył, iż wierzy obecnie, że Tomaso jest jedynym winnym.
Prefekt podniósł się z miejsca.
— Gdyby nie było tak późno — rzekł — zaproponowałbym panu, abyś się udał ze mną po list miss Nevil... Za jednym zachodem mógłby pan powtórzyć panu Barricini to, co powiedziałeś mnie, i wszystko byłoby skończone.
— Nigdy Orso della Rebbia nie przekroczy progu Barricinich! — krzyknęła Kolomba gwałtownie.
— Widzę, że panienka jest tintinajo144 rodziny — rzekł prefekt szyderczo.
— Panie — rzekła Kolomba stanowczym głosem — oni pana oszukują. Pan nie zna adwokata. To najchytrzejszy, najpodstępniejszy z ludzi. Zaklinam pana, nie popychaj Orsa do uczynku, który okryłby go hańbą.
— Kolombo! — krzyknął Orso. — Zapamiętałość doprowadza cię do niedorzeczności.
— Orso! Orso! Na tę szkatułkę którą ci oddałam, błagam, wysłuchaj mnie. Między tobą a Barricinimi jest krew, nie pójdziesz do nich!