— Panie Barricini — rzekł Orso ze skupioną wściekłością — uważam pana za fałszerza. Dziś jeszcze wyślę skargę przeciw panu do prokuratora o fałszerstwo i wspólnictwo z Bianchim. Może będę miał jeszcze straszliwszą skargę do wniesienia przeciw panu.
— A ja, panie della Rebbia — rzekł mer — oskarżę pana o zasadzkę i zmowę z bandytami. Nim to nastąpi, pan prefekt poleci pana żandarmerii.
— Prefekt spełni swój obowiązek — rzekł ten ostatni surowo. — Będzie czuwał nad tym, aby spokój nie był zakłócony w Pietranera, będzie się starał, aby sprawiedliwość była wymierzona. Mówię do was wszystkich, panowie!
Mer i Vincentello byli już za drzwiami, Orlanduccio zaś szedł za nimi, cofając się raczkiem, kiedy Orso rzekł doń po cichu:
— Ojciec pański to starzec, którego zmiażdżyłbym policzkiem: tobie go przeznaczam, tobie i twemu bratu.
W odpowiedzi Orlanduccio wydobył sztylet i rzucił się na Orsa jak wściekły; ale nim zdołał zrobić użytek z broni, Kolomba chwyciła go za ramię, które skręciła z siłą, gdy Orso, waląc go pięścią w twarz, zmusił do cofnięcia się o kilka kroków, przy czym Orlanduccio uderzył się silnie o drzwi. Sztylet wysunął mu się z ręki, ale Vincentello zdążył wydobyć swój i już wchodził do izby, kiedy Kolomba, rzucając się do strzelby, udowodniła mu, że partia jest nierówna. Równocześnie prefekt rzucił się między walczących.
— Do zobaczenia, wkrótce, Ors’ Anton’! — wykrzyknął Orlanduccio i zatrzasnąwszy gwałtownie drzwi, zamknął je na klucz, aby zyskać czas do odwrotu.
Orso i prefekt przetrwali z kwadrans, nic nie mówiąc, każdy w innym kącie sali. Kolomba, z upojeniem tryumfu na czole, spoglądała po nich kolejno, wsparta na strzelbie, która rozstrzygnęła o zwycięstwie.
— Cóż za kraj! Cóż za kraj! — krzyknął wreszcie prefekt, podnosząc się. — Panie della Rebbia, zawinił pan. Proszę pana o słowo honoru, iż wstrzymasz się od wszelkiego gwałtu i będziesz czekał, aż sprawiedliwość zawyrokuje o tej przeklętej sprawie.
— Tak, panie prefekcie, źle zrobiłem, żem uderzył tego nędznika, ale ostatecznie uderzyłem go i nie mogę odmówić zadośćuczynienia, jakiego zażąda ode mnie.