Boże! Boże! Czyż naprawdę jestem szalony, że mi to dotąd na myśl nie przyszło? Czyż mój mózg osłabł zupełnie? Ślepota? I na cóż ta śmieszna ostrożność, jeśli cały świat widzieć mnie może!
Gwałtowny dreszcz wstrząsnął nim.
Historie rozmaitych przestępców, które niegdyś czytał, opowiadania o zbrodniach cisnąć mu się poczęły do głowy. A więc to prawda, że przestępcy, pomimo najbardziej drobiazgowej ostrożności, zdradzają się najwięcej błahymi, drobnymi szczegółami. A więc zbrodnia jest chorobą, bo człowiek o zdrowych zmysłach musiałby nasamprzód54 obmyślić te drobne szczegóły.
Ale on będzie czuwał nad sobą. Sto razy nad każdym krokiem się zastanowi, najmniejszą drobnostkę dokładnej podda rozwadze...
Skupił się w sobie.
Tak, trzeba działać z zimną krwią i jasnym zastanowieniem: farba cegieł, o którą otrze się jego ubranie, może być dostatecznym dowodem zbrodni.
Począł myśleć dwoma mózgami. Czuł, że obok jego mózgu, drugi jakiś mózg gorączkuje, prześladowany trwogą. Mówić począł sam do siebie, aby ten drugi mózg uspokoić i przemóc.
Trzeba zbadać mur i wypatrzeć miejsce, skąd by najlepiej można się na drugą stronę przedostać.
Tu i ówdzie macał rękami, starając się wyszukać jakiejś szczeliny.
Ale energia jego poczęła się wyczerpywać, znowu dał się opanować roztargnieniu i osłabł tak dalece, że musiał usiąść.