— Tak, była u mnie.
— Czy chciałeś ją poślubić?
— Tak.
— I dlaczegoś jej nie poślubił?
— Bo przedtem posiadł ją inny.
— I miałeś na tyle siły, żeby się wyrwać z jej objęcia?
— Tak.
— Skąd wziąłeś tę potęgę?
— Z siebie, z wiary, której się nie rozbiera, ale która jest faktem — obcą mocą, która wykonywa10 wszelkie czynności, nie troszcząc się o mój rozsądek.
Ostap pił nieustannie, spoglądał od czasu do czasu na Gordona z chciwą ciekawością, potem opuścił głowę.