Milczeli długo.

— Ty tęskniłeś za pięknością — rzekł wreszcie Ostap, grzebiąc w myślach. — Rozumiem cię. I ja także tęskniłem za tym szczęściem, za szczęściem stopienia się dwóch dusz. Ale to możliwe tylko u kobiety czystej, która nigdy przedtem nie kochała, której nigdy nikt nie posiadł, wszak prawda?

— Tak jest.

— A każda inna miłość, miłość ku kobiecie, która już przedtem była kochanką innego, to tylko surogat?

— Tak.

— Dlaczego?

— Bo to pierwsze szczęście jest równocześnie jedyną chwilą, w której chuć jest piękna — piękna, czy pojmujesz?

— Jedyną?

— Tak. Kobieta zawsze należy do pierwszego, świadomie czy nieświadomie, ognista plama pierwszej miłości wżera się na zawsze w jej duszę, a posiąść kobietę, w której duszy jest pierwszy — to wstyd.

— Wstyd? — Ostap utkwił w nim wzrok pełen niewymownego bólu.