Spojrzał na nią nienawistnie, roześmiał się, odwrócił się od niej i usiadł w kącie.

Hela patrzyła za nim drżąca i pomieszana.

Ogarnęła go wściekłość. Zbliżył się do niej i szepnął złośliwie.

— Idź do Gordona. Stoi tam i czeka na ciebie.

Usiadł znowu i z roztargnieniem patrzył na gości. Nie widział nawet, że Gordon podszedł do niego i potrącił go z niespokojem67.

— Idź do domu. Chwiejesz się! — Gordon był bardzo niespokojny. — Chcę ci coś bardzo ważnego powiedzieć. Czekaj na mnie u Paetzla. Przyjdę najdalej za godzinę. Powiedz, że ci się słabo zrobiło i że musisz iść do domu.

Ostap złośliwie patrzył na Gordona. Nie odpowiedział ani słowa, ale po chwili wstał i wyszedł.

Doznawał uczucia, jak gdyby całe niebo spadło na niego i przygniotło go swoim ciężarem... uczucia śmiertelnej apatii.

Wreszcie wszystko mu było obojętnym.

Przez chwilę przypatrywał się jeszcze grze, chodził od jednego do drugiego, skoro zaś spostrzegł, że nikt na niego uwagi nie zwraca, wyszedł.