Gordon zmieszał się. Głębokie uczucie litości przejęło jego duszę. Nigdy jeszcze widok Poli większego na nim nie sprawił wrażenia. Z wściekłością zwrócił się do Heli.
— Dlaczego zatrułaś duszę tego dziecka? Dlaczego złamałaś jej życie? Czy na tyle jesteś samicą, że to zrobić musiałaś?
Hela patrzyła na niego przez cały czas osłupiałym wzrokiem, nie mówiąc ani słowa. Nagle jednak wzruszyła ramionami i rzekła pogardliwie:
— Nudny gaduła!
Gordon skłonił się uprzejmie, odwrócił się i podszedł do Poli.
Pola bez przerwy wpatrywała się w jego oczy, nieufnie, odpychająco.
— Posłuchaj Pola, gdy będziesz wychodzić, pozwól mi sobie towarzyszyć. Mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia.
— Nie chcę iść z panem. Nie chcę z panem mówić.
— Musisz!
Spojrzał na nią przeszywającym wzrokiem.