Bezmyślnie patrzyła na niego. Usta jej drgały ciągłym bólem. Zdawało się, że przewija się ciągle po nich uśmiech rozpaczny69.

Nie słyszała jego pytań.

— Wszystko uczynię dla ciebie, czego zapragniesz. Wystaram się o pieniądze i pojedziemy tam, gdzie ciepły klimat Stefana uzdrowi.

— Czy to prawda?

Uderzyła nogą o ziemię70.

Spojrzał na nią z wielkim smutkiem. Nigdy go jeszcze tak smutnym nie widziała. Bezkresna rozpacz nurtowała jej duszę. Nie odrzekł jednak ni słowa, opuścił tylko głowę i usiadł przy niej.

— Powiedz! Powiedz, że ona skłamała! — głos jej złamał się w spazmatycznym łkaniu.

— Chcesz być moją żoną? — zapytał tępym głosem.

— Nie! Nie! Ty ją kochasz, tylko ją! Jam tylko środkiem dla ciebie, byś o Heli zapomniał. Nie chcę! — poczęła głośno krzyczeć. — Okłamałeś mnie. Nie kochasz mnie... Ty — ty igrasz ze mną, by w niej wściekłość i zazdrość rozpętać. Nie chcę patrzeć na ciebie, ni na nią! — Idź do niej! To jest żona dla ciebie! Czego chcesz ode mnie?

Uspokoiła się, znużenie poczęło ją ogarniać, mówiła cicho, łkając.