— Zatrzymajcie konie, aż Maciej po nie przyjdzie.

Gordon dał mu pieniądze i poszedł do Hutha.

Ostap siedział w jednym z tylnych pokoi. Pił wino, na jego kolanach siedziała dziewczyna i śpiewała przy akompaniamencie gitary.

— No, jesteś nareszcie! Trzy godziny czekałem na ciebie... Nic nie szkodzi... Ale spójrz na nią: jeszcze nie ma siedemnastu lat, a już tak zepsuta, jakby trzydziestoletnia. Pełna doświadczenia we wszystkich sztuczkach nierządu... Nie masz pojęcia, jakie śpiewa piosenki.

Dziewczyna zuchwale spojrzała na Gordona...

Fischerin, du Kleine,

Zeig mal deine Beine...”

Była widocznie pijana. Śpiewała zachrypłym głosem.

Gordon usiadł i obojętnie na nich spoglądał.

— Typowe dziecko Szatana! — Ostap powiedział to prawie z nienawiścią... — Ale odejdź już, Kasiu. Jesteś pijana. Idź! Przynieś jeszcze wina.