— To z Helą... Nie! Nie chcę mówić o Heli — sprawia mi to ból tak straszny... jak gdyby kurcz chwytał za serce... Śmiejesz się?
— Nie, nawet mi przez myśl nie przeszło śmiać się teraz — odpowiedział Gordon bardzo poważnie.
— Tak? Zdawało mi się. Ale opowiadanie moje cię zajmuje? — spojrzał złośliwie na Gordona. — Chyba ciekawy jesteś mego i Heli stosunku?
— Nie więcej, jak tylko tyle, ile to mym zamiarom służyć może.
Ostap wybuchnął śmiechem.
— Tak! Mówisz bardzo uczciwie. Tak, tak — i ja nie interesuję cię więcej. He, he — a jednak powinieneś się więcej mną interesować. Mógłbyś coś z twej natury we mnie odnaleźć.
Ziewnął.
— Słyszałeś może historię mordercy, który zamordował jakąś bogatą kobietę, zrabował jej kasę, umknął szczęśliwie i nagle przypomniał sobie kanarka, którego widział w jej pokoju? Wrócił z powrotem, narażając się na najstraszniejsze niebezpieczeństwo, wsunął do klatki pożywienie dla ptaszka, aby go uchronić od głodowej męki. Widzisz! to typowe dla nas wszystkich. Jesteśmy w stanie kraść i mordować, nie odczuwając żadnej innej rozkoszy, jak tylko bezkarności naszego postępku... Ale te rzeczy drobne, słodkie... He, he — te kanarki! Im nie pozwolimy umierać z głodu... Dzieci mordować nie wolno — szeptał drżącym głosem. Zimny pot w grubych kroplach wystąpił mu na czoło.
Pauza.
— Ty jesteś także zbrodniarzem, ale twoje instynkty zdołałeś w wyższym niż ja stopniu opanować. Nie zdobyłbyś się nigdy na tak małą, nędzną zbrodnię... Ty jesteś Karolem XII! Tak! właśnie Karolem XII!