Zaśmiał się tryumfalnie.
— Tak długo myślałem nad zagadką, której „Gordon” na imię i teraz dopiero zdołałem ją rozwiązać. Zastanów się tylko nad Karolem XII: wyrusza ze swej ojczyzny Bóg wie po co i na co, zaplątuje się w wojnę z całą Europą, z siłą ośmiu tysięcy ludzi uderza na pięćdziesiąt tysięcy Rosjan i odnosi zwycięstwo. Pojmujesz? Osiem tysięcy przeciwko pięćdziesięciu?! Następnie rozbija w puch Augusta Mocnego i — i... he, he... pozwala się wywabić w bagna głupiemu barbarzyńcy Mazepie, bo tak mu do smaku przypadły jego opowiadania pod gwiazdami usianym niebem... Ha, ha, ha... Biedny estetyk! A potem chroni się do Turcji, przesiaduje tam pięć lat, a wszystko dla jakiejś urojonej myśli — rozumiesz? — dla jakiejś urojonej myśli, jak powiedziałem... I znowu ogarnia go gorączka, pędzi z Turcji do Stralsundu, w czternastu dniach75 przebywa ogromną przestrzeń... He, he, he... Na co? Po co? Całe państwo mogłoby było rozpaść się w gruzy — nie byłby się nawet przez chwilę o nie zatroszczył, ale jego urojenia musiały znaleźć zaspokojenie...
Mówisz, że przykład źle dobrany? Nie, nie... Ty jesteś jednym z takich ludzi, jesteś Aleksandrem Wielkim, który każe się mianować synem bożym i zupełnie na serio wierzy w swe boskie pochodzenie. Jesteś Byronem, który pragnie zostać królem Grecji...
Dlaczego tak postępujecie? He? Otóż w tym właśnie leży cała wasza wielkość, że nie wiecie dlaczego, że nie macie żadnych zamiarów. Dlatego, tylko dlatego tak wielką, tak straszną macie władzę nad ludźmi. Ja to kocham, kocham nad wszystkie granice. Współprzestępcą waszym się stałem z miłości do tej mistycznej, awanturniczej natury, która się przez was objawia.
Zaśmiał się nagle wściekłym, złośliwym śmiechem.
— Tak, tak: wszyscy jesteście sobie podobni. Karol XII był bogobojnym człowiekiem, jednym z tych, którzy nade wszystko kochają sprawiedliwość, a jednak nie znał większej rozkoszy nad rozkosz mordu, rzezi, pożogi... Urodzony podpalacz. Podpalał domy, palił zboża na polach; nigdy nie czuł się tak szczęśliwym, jak wówczas, gdy z Stralsundu pisał do swej siostry, że usmażył kilka tysięcy ludzi... Widziałeś kiedy tę małą, ściągłą76, dziewczęcą twarz? Zupełnie podobną twojej!
Byron szydzi ze świata, pogardza wszystkim, co się na ziemi znajduje, ale sam chce zostać królem Grecji! A ty... ty wmawiasz w siebie, że musisz szerzyć zniszczenie, by zadośćuczynić jakiejś szatańskiej teorii. He, he... jak ty się okłamujesz! Przecież ty szerzysz zniszczenie jedynie tylko dlatego, że nosisz w sobie całe piekło nieszczęścia i obrzydzenia. Nie, nie obrzydzenia — obrzydzenie osłabia i pęta energię, ale nienawiść — nienawiść! Nigdy nie wyobrażałem sobie, by człowiek mógł tak chorobliwie nienawidzić...
Rzucił nagle szklankę na ziemię i począł łapczywie pić z butelki.
— Ty nie należysz do naszej epoki. Nie ma dla ciebie miejsca, przestrzeni. W innych warunkach mógłbyś zostać królem, mógłbyś rozgramiać rosyjskie wojska i z trzytysięczną drużyną krocie tysięcy Turków w puch rozbijać, i znowu w czternastu dniach tysiące mil przebywać, i spać na wałach Frederikehalli, i śnić o jasnych nocach... Teraz jesteś bezsilny, spętany i dlatego pożądasz zemsty...
Przypatrywałeś się kiedy charakterowi jego pisma? Jego, to jest naturalnie Karola XII. Podobny do twego. I czy wiesz, że on nigdy nie posiadał kobiety — mówię o fizycznym posiadaniu — wiesz o tym? Nie wiem, czy ty... Hela! He, he, Hela! To był rodzaj mistycznych zaślubin, poczętych w mózgu. Tak, rodzaj mózgowej ekstazy... Uważałem także, że nieraz zasypiasz i budzisz się nagle, nie wiedząc wcale o tym, że spałeś... Ty, ty jedynie wpośród nas wszystkich jesteś obłąkańcem. Ty jeden byłbyś w stanie z najzupełniejszym spokojem zamordować bogatą kobietę, a nie dozwoliłbyś za nic na świecie, by kanarek zdechł z głodu.