Ostap uspokoił się od razu i z natężoną ciekawością patrzał wprost w jego oczy.
— Powiedz mi, Gordonie, zupełnie szczerze: dlaczego zachowujesz tak małostkowo twoje tajemnice? Mogę ci przecież być pomocnym w wielu rzeczach... A więc, powiedz mi, czy naprawdę myślałeś o tym, by zbuntować robotników fabrycznych i z ich pomocą zburzyć miasto?
— Nie.
— Naprawdę nie? Ależ to zdumiewające. Nie rozumiem cię. To przecież pomysł, który się sam nastręcza, jeśli się logicznie cały plan obmyśla! Zdumiewające! Zdumiewające! Ale przecież myślałeś o tym, by robotników pozbawić zarobku...
— Któż ci właściwie powiedział, że w ogóle mam zamiar podpalić fabrykę? Nawet we śnie nie przyszła mi ta myśl do głowy.
Ostap patrzył na niego z nieopisanym zdumieniem.
— Nie myślałeś o tym? Ależ to przecie rzecz najważniejsza. Czego dokonasz z tą drobną sumką pieniężną? Albo czego w ogóle w ten sposób dokazać możemy? Co najwyżej będziemy mieli do rozporządzenia z jakie pięćdziesiąt tysięcy marek80. A przecież najgłówniejszą rzeczą jest rozpalić olbrzymie ognisko buntu, oswoić z nim robotników, urządzić wszędzie małe ruchawki, rozbijać sklepy... Tak, przede wszystkim należy zniszczyć poszanowanie własności, pouczyć lud, że ma prawo sam sobie wszystko zabierać, nie czekając, aż mu władza zrobi jakieś ustępstwo... He, he, ty jesteś marzycielem, fantastą. Teoria twoja jest piękna, wspaniała — nigdy od czasów Katyliny81 nikt jeszcze nie wpadł na lepszy pomysł, na pomysł skupienia wokół siebie dzieci szatana, by za ich pomocą dokonać dzieła zniszczenia. Ale rzeczą główną, rzeczą zasadniczą jest przede wszystkim dopiero wychować miliony ludzi na dzieci szatana, a o tym zupełnie zapomniałeś. Podpal fabrykę Schnittlera! Tysiące robotników pozbawisz w ten sposób chleba. Gdzież kto teraz w zimie znajdzie robotę? Przy najlepszej nawet woli nikt nie będzie w stanie, ani rząd, ani miasto zatrudnić na razie taką moc robotnika82. Tysiąc robotników, tysiąc robotników bez chleba!...
Ostap zakrztusił się, oczy jego błyszczały jakby rozżarzone węgle, na twarzy malował się fanatyczny tryumf.
— Tysiąc robotników bez chleba! To znaczy, stu umrze z głodu, stu pójdzie na żebry lub włóczęgę, ale to jeszcze bagatela! Stu chwyci się kradzieży i rozboju... uważaj! teraz rzecz poczyna być ciekawa. Z kobiet przeważna część83 odda się prostytucji i za pomocą kiły zatruje zarazą tysiące mężczyzn... A wszyscy — wszyscy podpadną władzy szatana. Lud zawsze podpada władzy szatana, jeśli mu się odbiera możność zarobku.
Gordon siedział zamyślony.