— Można by ci nad uchem z armat strzelać, a ty jeszcze spałbyś spokojnie.

— Wróciłem dopiero przed dwiema godzinami. Jestem tak strasznie znużony87.

— No?

— Byłem wszędzie.

— I?

— I? Poczekaj chwilę. Muszę wstać, inaczej zasnę znowu. Musimy się spieszyć. Ten Wroński może łatwo umrzeć. Zresztą ma gorączkę, ale to nie szkodzi, owszem, daje potrzebny fanatyzm. Widzisz więc, Gordonie, teraz nie wolno ci dłużej zwlekać. Wroński jest ważny, cały ratusz musi być spalony, bo inaczej mogliby odnaleźć nasze ślady. Przede wszystkim księgi rachunkowe... oprócz tego numery banknotów są zapewne dokładnie zapisane.

— Tak, tak, to najważniejsze.

— Potem byłem u Hartmanna. — Botko mówił ożywionym głosem i zapalił papierosa. — Ten jest pewny. Ja ich znam, tych ideologów. Gdy o to chodzi, to zamordują człowieka z tym samym spokojem, z jakim się zmienia88 pieniądze... Ci nie znają sumienia, nie znają trwogi.

Gordon zamyślony patrzył w ziemię.

— Najważniejszą jest rzeczą, aby ratusz spalił się doszczętnie — rzekł z namysłem. — Zresztą jest to niesłychanie dobry środek propagandy rewolucyjnej. W przeciągu roku będą się palić wszystkie gmachy państwowe na okół89. Dotychczas żaden jeszcze człowiek nie wpadł na tę myśl. Bakunin90 żądał tylko palenia dokumentów publicznych. Ja będę palił gmachy publiczne.