— Kogo jeszcze widziałeś?
— Mówiłem długo z Okonkiem. Jak na robotnika jest niezwykle inteligentny. Znakomicie wywiązuje się ze swego zadania. Tłum fabryczny jest strasznie wzburzony. Jest to mniej więcej pewne; skoro fabryka spłonie, lud w szale zrobi wprost wszystko. Zresztą dyszą pragnieniem zemsty na właściciela91 fabryki — no, jakżeż się nazywa?
— Schnittler.
— Tak, Schnittler. Ten poczciwy92 człowiek zapłodnił połowę dziewcząt fabrycznych. To nadzwyczaj korzystny zbieg okoliczności... Okonek ma do pomocy jeszcze dwu młodych łotrów. Jeden podobno ma pewne wykształcenie, dopiero od niedawnego czasu jest tutaj. Twierdzi, że we trzech sami wszystko potrafią zrobić.
— Czy Okonek dostał najnowszą proklamację?
— Rozszerza93 ją z pomocą kuzyna Wrońskiego.
Botko zapalił nowego papierosa.
— Jak właściwie przedstawia się sprawa z Sobkiem? — zapytał ciekawie.
— Umarł we dwa dni potem, kiedy Okonek zastrzelił mojego leśniczego. Leży w głębokim torfisku94, teraz już zasypanym.
— Ale jak zdołałeś zataić jego śmierć?