Przez chwilę milczeli.

— A jakże z Wrońskim? — zapytał Botko, marszcząc czoło. — Mógłby w febrze97 wszystko wygadać.

— Sądzisz?

— Ma wprawdzie zamiar spalić się w willi. Ale ja temu nie wierzę; to tylko chwilowy, histeryczny napad.

Gordon zamilkł.

Botko zdradzał nagłe rozdrażnienie. Chodził niespokojnie tam i na powrót98.

— Czy zresztą99 jesteś zadowolony? — spytał Gordon.

All right! Ale teraz zostaw mnie samego, muszę jeszcze obmyślić to i owo. Obudź mnie wcześnie.

Rozdział trzeci. Czyn

I