Burmistrz stał z otwartymi ustami.
— To się zgadza. Ale czemu zawiadamia nas ten łotr?
— To jest jego niesłychanie bezczelna brawura. Zresztą wszyscy oni tak robią. Zapewne stary zwyczaj, jeszcze z czasów sądów tajemnych.
— Tak, prawda, tak...
Gordon stał zamyślony przy stole.
— Łotr ma odwagę. Ale to odwaga rozpaczy. Tym razem się nam nie wymknie.
Nagle zatrzymał się.
— Słuchaj, wuju. Jeżeli ten łotr pisze, że chce spalić starostwo, to ma naturalnie na myśli opactwo.
— Dlaczego?
— Bo starosta tam mieszka i opactwo leży za miastem.