— Tak, Gordonie, przyjdź do mnie dzisiaj wieczorem na partię wista.

Gordon namyślił się.

— Z przyjemnością.

— Ale przyjdź trochę wcześniej, może o ósmej.

— Dobrze.

— I nie zapomnij przynieść twego szczęścia do kart.

— Nie, nie...

II

Skoro103 Gordon wyszedł na korytarz, spotkał starego Ostapa, niosącego plikę104 aktów105 pod pachą. Był tak zamyślony, że go106 wcale nie spostrzegł.

Zdaje się, że liczy, pomyślał Gordon, doznając przy tym niemiłego uczucia. Serce biło mu szybciej.