Przeszedł wzdłuż rynku. Czuł się samotnym i opuszczonym.

Myślał o Ostapie. Dlaczego ten człowiek tak strasznie go nienawidzi?

Ale myślenie sprawiało mu ból. Odruchowo spojrzał ku oknom Heli.

Uśmiechnął się smutnie.

Kiedy zboczył w uliczkę prowadzącą do mieszkania Wrońskiego, poczuł straszny ciężar. Był cały jak ubezwładniony108, uczucie niewysłowionego smutku wessało mu się jak trucizna w każdy nerw.

Poszedł na górę i wszedł do pokoju, nie czekając odpowiedzi na zapukanie.

Wroński wyszedł naprzeciw niemu. Twarz jego była zmieniona od czasu, kiedy go Gordon widział raz ostatni. Gordon zadziwił się. Nie mógł sobie wyobrazić, że twarz w ciągu kilku dni może się tak zmienić.

Zresztą109 Wroński zdradzał pewność siebie.

— Więc cóż, Stefanie?

Gordon spojrzał na niego badawczo.