— Tak.

Milczeli chwilę.

Wroński zapadał powoli w apatię.

Gordon znowu spojrzał na niego z niepokojem.

— Myślisz pan jeszcze o willi? — zapytał.

— Willa?

Wroński spojrzał na niego, jakby zbudzony ze snu.

— Tak, willa!

— Ach, tak! Oczywiście. Przygotowałem wczoraj wszystko. Wszystko w porządku. Przygotowałem wspólnie z moim kuzynem. Będzie dużo, dużo światła. Stary Goethe byłby zadowolony117.

Wstrząsnął się nagle jak w febrze.