Uśmiechnął się pogardliwie.
Ale nie mógł leżeć. Musiał wstać i zbudzić Polę... Ale któż mu powiedział, że Pola śpi? Skąd przyszła ta myśl obłędna, że Pola śpi? Naturalnie nie śpi...
Pozostał jednak na łóżku, w tej samej chwili zapomniał, że chciał iść do niej.
Odwrócił się do ściany, ściana była wilgotna.
— Aha! pleśnie, pleśnie!
Przyglądał się uważnie drugiej ścianie.
— Teraz czwarta część ściany jest zapleśniała. Po miesiącu pleśń dosięgnie brzegu tapety, jeszcze za miesiąc dojdzie do wzorów kwiatowych...
Zerwał się przestraszony.
— Ach, to ty, Franek.
Franek zamknął przezornie drzwi.