— Nikt tu nie wejdzie?

— Nie!

Franek przysunął się do Wrońskiego i szeptał:

— Wszystko w najpiękniejszym porządku. Wejdziesz przez furtkę ogrodu zimowego. Ogrodnik i woźnica są na weselu. Tylko Ulicha jest w domu. Z powrotem możesz wyjść drzwiami od werandy. Będę czekał na ciebie i wszystko ci dokładnie pokażę.

— Dobrze, dobrze! — Wroński mówił z zupełną apatią.

— Czy ty rzeczywiście to zrobisz? — szepnął Franek z niedowierzaniem.

Wrońskiego ogarnął szał128, rzucił Frankowi piorunujące spojrzenie, ale nie rzekł ani słowa.

— Nie... nie szalej — myślałem tylko... Zresztą to tylko zabawka dziecinna129.

— Jakże z odezwą?

Franek klasnął130 językiem i uśmiechnął się.